Władza rodzicielska a kontakty.

W mojej praktyce, klienci wielokrotnie proszą o wyjaśnienie, jaki wpływ ma władza rodzicielska na kontakty z dzieckiem i odwrotnie. Władza rodzicielska to piecza nad dzieckiem, zarządzanie jego majątkiem (jeżeli takowy jest) oraz reprezentowanie dziecka (przede wszystkim przed sądem). Wraz z urodzeniem dziecka, rodzice nabywają pełną władzę rodzicielską. Władza owa może jednak ulegać modyfikacji poprzez jej ograniczenie, zawieszenie bądź jej pozbawienie. Jednakże jakakolwiek ingerencja we władzę nie oznacza, że rodzic nie może kontaktować się z dzieckiem. W dalszym ciągu rodzic ma prawo do osobistych kontaktów z dzieckiem, chyba że zakaz takich spotkań zostanie wydany przez sąd w wyroku pozbawiającym go władzy rodzicielskiej bądź w późniejszym postępowaniu. Z tego punktu widzenia kontakty są niezależne od władzy rodzicielskiej. Jeżeli jednak rodzic w ogóle nie kontaktuje się z dzieckiem, ów fakt może zostać użyty jako powód do pozbawienia rodzica władzy rodzicielskiej. Trudno wówczas mówić o tym, że kontakty są niezależne od władzy rodzicielskiej. Wywiązywanie się bowiem z obowiązku kontaktów z dzieckiem, bezpośrednich bądź pośrednich może wpłynąć na zakres władzy rodzicielskiej.  

Alimenty od matki.

Po rozwodzie syn ma zasądzone alimenty na małoletniego syna, które płaci. Dziecko dotychczas zamieszkiwało z matką. Od czterech miesięcy przebywa u ojca i powiedziało za nie zamieszka z mamą. Wnuk ma trzynaście lat. Co w takiej sytuacji ma zrobić syn? Czy matka dziecka powinna płacić alimenty.

W pierwszej kolejności ojciec dziecka powinien wystąpić z wnioskiem o zmianę miejsca pobytu dziecka na każdoczesne miejsce zamieszkania ojca (postępowanie nieprocesowe). W dalszej kolejności może wystąpić z powództwem o uchylenie obowiązku alimentacyjnego wobec dziecka oraz zasądzenie alimentów od matki na rzecz dziecka (proces). Obowiązek alimentacyjny i odpowiadające mu uprawnienia mają charakter ściśle osobisty. Jeżeli dziecko zmienia miejsce zamieszkania i przeprowadza się do ojca, obowiązek alimentacyjny ojca wygasa, a powstaje obowiązek alimentacyjny matki wobec dziecka. Uregulowanie w ten sposób kwestii alimentacyjnych zapewni środki na utrzymanie dziecka.

Podział mieszkania byłych małżonków z kredytem hipotecznym, a art. 33 kro.

W mojej praktyce pojawia się coraz więcej pytań dotyczących podziału wspólnego mieszkania obciążonego kredytem hipotecznym zaciągniętym przez oboje byłych małżonków. Dzisiaj odpowiedź na pytanie, w którym poruszonych zostało kilka wątków, w tym stosowanie art. 33 kro (majątek osobisty małżonka).  

“Moi rodzice kupili mi mieszkanie w 2005 r, byliśmy już małżeństwem. Wiec w akcie własności razem. W 2008 wzięliśmy kredyt pod hipotekę tego mieszkania, ponieważ nie mieliśmy zdolności kredytowej, we frankach. Teraz jesteśmy po rozwodzie co z mieszkaniem i co z kredytem. Ustalone było, iż mieszkanie idzie na starszego syna, dodam iż mam dokumenty poświadczające o tym, iż pieniądze przekazali moi rodzice poprzedniej właścicielce mieszkania. Proszę o pomoc, mąż w tej chwili zmienił zamki i nie chce przekazać kluczy. Ja od czasu rozwodu mieszkam u taty z dziećmi, mąż notorycznie nadużywał alkohol. Teraz kredyt spłacamy na pół mam polecenie zapłaty uruchomione. ” 

Odpowiedź: 

Wszystko wskazuje na to, że zgodnie z opisanym stanem faktycznym, mieszkanie pomimo aktu notarialnego na oboje małżonków jest własnością byłej żony, gdyż zostało zakupione za darowiznę od rodziców. Kolejnym krokiem co do zasady w podejmowanych działaniach powinien być podział majątku. W niniejszej sytuacji w grę wchodzi tylko sądowy podział z uwagi na brak współpracy byłego męża oraz konieczność wykazania przed sądem, że mieszkanie w istocie rzeczy należy do byłej żony. Sąd przy podziale majątku powinien przyznać mieszkanie byłej żonie (bez obowiązku spłaty męża w odniesieniu do tego składnika majątkowego). Ważne jest, aby przeprowadzić przed sądem dowody na powyższe twierdzenie. Odmienną kwestią jest rozliczenie kredytu. Sąd co do zasady dzieli aktywa majątku, a nie pasywa, czyli długi. Rozliczenia między małżonkami należy również odróżnić od odpowiedzialności osobistej małżonków wobec wierzycieli, czyli wobec banku w tej sytuacji. Nadal oboje byli małżonkowie pomimo tytułu prawnego do mieszkania tylko jednego z nich, będą zobowiązani solidarnie wobec banku. Jest kilka sposobów wyjścia z tej sytuacji. Ostatnią sprawą jest kwestia zmiany zamków w mieszkaniu. Przyznanie mieszkania w wyniku podziału majątku powoduje, że były mąż nie będzie miał tytułu prawnego do dalszego przebywania w mieszkaniu. Jeżeli spełnia on odpowiednie kryteria, sąd może ustalić prawo byłego męża do lokalu socjalnego. Co do wymiany zamków – można wnieść powództwo o przywrócenie poprzedniego stanu posiadania i zaprzestanie dalszych naruszeń bądź o dopuszczenie do współposiadania.  

Komentarz: 

W tej i podobnych sprawach, strony często błędnie zakładają, że akt notarialny i zawarte w nim oświadczenia przesądzają o tym, do kogo należy mieszkanie nabyte w czasie trwania wspólności małżeńskiej. Fakt, iż nieruchomość zgodnie z aktem notarialnym jest własnością obojga małżonków, wcale nie oznacza, że rzeczywiście tak jest. W orzecznictwie Sądu Najwyższego zwrócono uwagę, że o zaliczeniu poszczególnych przedmiotów do majątku wspólnego małżonków nie decydują złożone przez nich oświadczenia, że nabywany przedmiot wchodzi w skład określonej masy majątkowej, gdyż samo takie oświadczenie nie może wyłączać skutków na podstawie art.. 31-34 kro. Przepis art. 31 kro stwarza jedynie domniemanie faktyczne przynależności do majątku wspólnego przedmiotów majątkowych nabytych w czasie trwania wspólności ustawowej przez oboje małżonków lub jednego z nich, a przynależność tych przedmiotów do majątku osobistego jest zobowiązany udowodnić zainteresowany małżonek. O tym, co składa się na osobisty majątek małżonków przesądza art. 33, a nie wola czy wyobrażenia któregokolwiek z małżonków. W przedmiotowej sytuacji autorka pytania słusznie podniosła, że mieszkanie zostało zakupione ze środków, które dostała od swoich rodziców. Pochodzenie tych środków może przesądzić o tym, czy w istocie mieszkanie zostało sfinansowane z majątku wspólnego czy z majątku osobistego małżonka.  

Celowo nie rozwijam wątku wyjścia małżonków odpowiedzialnych solidarnie z kredytu hipotecznego w tym wpisie. Temat wymaga nieco głębszej analizy i wyjaśnienia i może stać się przyczynkiem do kolejnego postu.  

*powyższa odpowiedź na pytanie nie jest opinią prawną, a stanowi li tylko próbę naświetlenia zarysowanych problemów prawnych 

Uprowadzenie rodzicielskie za granicę – co robić?

Czas epidemii Covid-19 spowodował nie tylko pogłębienie problemu, jakim jest alienacja rodzicielska, o której już wcześniej pisałam. Izolacja spowodowała także nasilenie skali tzw. uprowadzeń rodzicielskich. Co to jest uprowadzenie rodzicielskie? Polega ono na tym, że rodzic, który ma ograniczoną władzę rodzicielską, w sposób bezprawny uprowadza bądź zatrzymuje dziecko, bez względu na fakt, że opieka jest powierzona drugiemu rodzicowi (czyli drugi rodzic ma pełną władzę rodzicielską). Należy to zjawisko odróżnić od sytuacji, gdy obydwoje rodzice mają pełnię władzy rodzicielskiej i dochodzi do tzw. porwania rodzicielskiego. Uprowadzenie rodzicielskie (art.211 k.k.) jest penalizowane w polskim prawie w przeciwieństwie do porwania rodzicielskiego. Uprowadzenie rodzicielskie bywa czasami skutkiem alienacji, gdzie uprowadzającym rodzicem jest strona alienowana w kontaktach. Bywa również i tak, że zamknięcie granic lub obawa przed zarażeniem powodują, że jeden z rodziców podejmuje decyzję o odroczeniu powrotu do kraju stałego pobytu albo wręcz wykorzystuje obawy o zdrowie jako pretekst do odmowy powrotu dziecka do kraju miejsca zwykłego pobytu. Bywa różnie, jednak skutek jest jeden, a mianowicie bezprawne uprowadzenie lub zatrzymanie dziecka. W sferze psychicznej takie działanie ma dla dziecka traumatyczne konsekwencje. Co mają robić rodzicie, którym uprowadzono lub zatrzymano dziecko, pomimo przysługującego im prawa do opieki? Jakie środki prawne mają do dyspozycji, gdy stawką jest nie tyle uprawnienie rodzica co zdrowie psychiczne i prawidłowy rozwój emocjonalny dziecka?

Po pierwsze, należy niezwłocznie zgłosić Policji fakt uprowadzenia lub zatrzymania dziecka. Należy być przy tym odpornym na wszelkie próby zbagatelizowania sprawy i najlepiej złożyć zawiadomienie na piśmie z załączonym zdjęciem dziecka.

Po drugie, i tutaj wkraczamy na grunt międzynarodowego prawa prywatnego, należy niezwłocznie skorzystać z uprawnień, jakie daje tzw. Konwencja Haska (Konwencja dotycząca cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę, sporządzona w Hadze 25.10.1980 r.) oraz z proceduralnych możliwości realizacji Konwencji, jakie opisane są w Ustawie z dnia 26 stycznia 2018 r. o wykonywaniu niektórych czynności organu centralnego w sprawach rodzinnych z zakresu obrotu prawnego na podstawie prawa Unii Europejskiej i umów międzynarodowych, a także w kodeksie postępowania cywilnego. Kluczowym środkiem prawnym, jaki kreuje Konwencja jest wniosek o powrót dziecka. Celem wszczętego postępowania poprzez złożenie takiego wniosku jest przywrócenie w sposób niejako automatyczny stanu faktycznego i prawnego, jaki istniał przed bezprawnym uprowadzeniem lub zatrzymaniem dziecka.

Rodzic, który wszczyna procedurę, powinien dążyć przed sądem do wykazania dwóch przesłanek, a mianowicie że:

1) Dziecko zostało uprowadzone z państwa, w którym bezpośrednio przed uprowadzeniem lub zatrzymaniem miało miejsce zwykłego pobytu. O ile brak definicji legalnej miejsca zwykłego pobytu, o tyle przyjęło się uważać miejsce pobytu jako rzeczywiste centrum życiowe dziecka. Aby pobyt zaś mógł być uznany za zwykły, musi charakteryzować się określoną długością odzwierciedlającą dostateczny stopień trwałości. 

2) Uprowadzenie lub zatrzymanie miało charakter bezprawny w rozumieniu art. 3 Konwencji, to znaczy że rodzicowi wnioskującemu o powrót przysługiwało w momencie uprowadzenia lub zatrzymania dziecka prawo do opieki przyznane zgodnie z prawem kraju, z którego dziecko zostało zabrane. I tutaj chwilę się zatrzymamy, aby podkreślić, że to bardzo istotne, aby rodzic wnoszący o powrót był uprawniony do opieki. Czyli musimy się zastanowić, czy rodzic wnioskujący ma pełnię władzy rodzicielskiej. W niektórych państwach wpisanie rodzica w akcie urodzenia dziecka nie oznacza automatycznie, że rodzicowi na gruncie prawa państwa zwykłego pobytu przysługuje prawo do opieki. W Irlandii czy Holandii, uzyskanie pełnego prawa do opieki na dzieckiem pochodzącym ze związku pozamałżeńskiego wymaga pewnych dodatkowych proceduralnych zabiegów. To może mieć niebagatelne znaczenie, gdy dziecko urodzone w Irlandii, pochodzi z nieformalnego związku na przykład pomiędzy obywatelką Polski i obywatelem Irlandii. Wniosek ojca dziecka urodzonego w Irlandii, a następnie uprowadzonego przez matkę do Polski będzie oddalony.

Gdzie złożyć wniosek? Po pierwsze, możemy złożyć wniosek do Ministerstwa Sprawiedliwości, które przekaże wniosek do rozpatrzenia właściwemu sądowi (o właściwości nie będę pisać w tym miejscu, z uwagi na dosyć chybione zapisy Ustawy) bądź odpowiedniemu organowi centralnemu państwa, do którego uprowadzono dziecko. Po drugie, możemy złożyć wniosek bezpośrednio do właściwego sądu w kraju miejsca stałego pobytu dziecka. Każda z tych możliwości stwarza inne ryzyka w praktyce i ma również swoje plusy. Warto na pewno zaznaczyć, że postępowanie przed sądem innego państwa na skutek przekazania wniosku przez Ministerstwo Sprawiedliwości wiąże się z tzw. przymusem adwokackim, czyli uprawniony rodzic nie może samodzielnie występować przed sądem. Musi w tej sytuacji skorzystać z usług prawnika. Wybór między opcją pierwszą i drugą to przede wszystkim walka o czas, ale poza tym też o trafny wybór właściwego sądu. Składając wniosek za pośrednictwem MS istnieje ryzyko, że MS skieruje sprawę do sądu rejonowego zamiast do sądu okręgowego, co wydłuży całą procedurę. Postępowanie bowiem, które jest nieprocesowym toczy się co do zasady przed sądem okręgowym, jednakże nie odpowiadają temu zapisy art. 20 Ustawy.

Po zakończonym postępowaniu przed sądem w Polsce, wydane zostaje postanowienie o odebraniu dziecka i nakaz zapewnienia przez rodzica uprowadzającego, powrotu dziecka do kraju w terminie nieprzekraczającym dwóch tygodni od dnia uprawomocnienia się postanowienia. 

Zalety postępowania o wydanie nakazu powrotu dziecka:

1) automatyzm postępowania – zakres kognicji sądu państwa wezwanego w sprawie o powrót dziecka jest dość wąski, ponieważ orzeczenie wydane w trybie Konwencji nie narusza istoty prawa do opieki, nie rozstrzyga o władzy rodzicielskiej ani nie ustala miejsca zamieszkania dziecka,

2) szybkość postępowania – orzeczenie kończące postępowanie powinno zostać wydane w terminie 6 tygodni, zdarza się jednak, że z uwagi na ilość czynności w sprawie, nie udaje się zachować tego terminu.

Na co należy zwrócić uwagę podczas postępowania, aby złożony wniosek okazał się skuteczny?

1) Zebranie odpowiednich dowodów. Po pierwsze dokumenty potwierdzające pełnię władzy rodzicielskiej strony wnioskującej i ograniczonej władzy drugiej strony. Po drugie dowody potwierdzające, że centrum życia dziecka jest konkretne miejsce przy wnioskującym rodzicu, czyli znaczenie będą mieć np. świadectwa szkolne, zaświadczenia o uczęszczaniu na konkretne zajęcia pozalekcyjne, karta zdrowia w przychodni dziecka, w której zazwyczaj się leczy. Po trzecie dowody potwierdzające, czy rodzic wnioskujący o powrót faktycznie wykonywał prawo do opieki oraz czy wnioskujący rodzic wyraził zgodę na wyjazd dziecka za granicę lub czy zgoda obejmowała pobyt stały czy czasowy.

2) Kwestionowanie praktyki sądu polegającej na dopuszczaniu dowodu z opinii biegłych z Opiniodawczych Zespołów Sądowych Specjalistów (OZSS, dawniej Rodzinnych Ośrodków Diagnostyczno-Konsultacyjnych RODK), gdy nie zachodzi taka potrzeba, gdyż znacznie opóźnia to rozpoznanie sprawy, a ponadto często powoduje przerzucenie odpowiedzialności sądu za podjęcie decyzji na biegłych psychologów. Zadaniem biegłych powinno być jedynie naświetlenie wyjaśnianych okoliczności z punktu widzenia wiadomości specjalnych, takich jak np. stan psychofizyczny dziecka lub ustalenie możliwości ewentualnego znęcania się fizycznego lub molestowania seksualnego, jakiego mógłby się dopuścić rodzic wnioskujący o powrót. To sądy, a nie biegli powinny rozstrzygnąć, czy powrót dziecka do miejsca zwykłego pobytu postawi dziecko w sytuacji, która „przekracza to, czego można racjonalnie oczekiwać, iż dziecko zniesie”

3) Szybkość działania. W tej sprawie każdy dzień ma znaczenie. Upływ roku czasu zgodnie z przepisami, może unicestwić nasze wysiłki. Jeśli wniosek wpłynie po upływie roku od uprowadzenia lub zatrzymania dziecka, druga strona może podnosić, że dziecko zaaklimatyzowało się w nowym środowisku i w stanie faktycznym znajduje zastosowanie art. 12 zd. 2 Konwencji.

4) Rozporządzenie Bruksela II bis. Konwencja haska z 1980 r. jest podstawowym aktem prawnym regulującym cywilne aspekty uprowadzeń rodzicielskich. Na gruncie prawa unijnego należy jednak uwzględnić również rozporządzenie Rady (WE) nr 2201/2003 z dnia 27 listopada 2003 r. dotyczące jurysdykcji oraz uznawania i wykonywania orzeczeń́ w sprawach małżeńskich oraz w sprawach dotyczących odpowiedzialności rodzicielskiej, uchylające rozporządzenie (WE) nr 1347/2000, tzw. rozporządzenie Bruksela II bis. Rozporządzenie obowiązuje we wszystkich państwach członkowskich UE z wyjątkiem Danii, wzmacniając i uzupełniając Konwencję.  Po pierwsze rozporządzenie wprowadza wymóg wysłuchania dziecka, jeśli pozwala na to jego wiek i stopień dojrzałości. Przyjmuje się, że im bardziej wiek dziecka jest bliżej granicy 16 lat zakreślonej przez Konwencję Haską, tym prawdopodobieństwo słuchania dziecka wyższe. Po drugie rozporządzenie wzmacnia pozycję rodzica wnioskującego o powrót, wprowadzając obligatoryjne umożliwienie wnioskującemu o powrót wysłuchania go przed ewentualnym oddaleniem wniosku. Po trzecie, ogranicza możliwość oddalenia wniosku na podstawie art. 13 b Konwencji, jeżeli stwierdzono, że zostały poczynione odpowiednie ustalenia w celu zabezpieczenia ochrony dziecka po jego powrocie. 

4) Pamiętać należy o tym, że sąd może też ze względu na szczegółowo określone w Konwencji przesłanki (art. 13 b) odmówić wydania dziecka. W orzecznictwie wskazuje się jednak wielokrotnie, że wykładnia przepisów Konwencji nie może przekreślać jej celu, a wyjątki przewidziane w art. 13 b Konwencji należy interpretować ściśle, wskazując na konkretne okoliczności świadczące o poważnym zagrożeniu wystąpienia u dziecka szkody fizycznej lub psychicznej bądź groźbie postawienia go w sytuacji nie do zniesienia. Badanie przesłanek z art. 13b Konwencji nie może doprowadzić do przekształcenia się sprawy haskiej w długotrwałe postępowanie opiekuńcze. 

Jeżeli sąd miejsca zwykłego pobytu wyda orzeczenie, które nie pociąga za sobą powrotu dziecka, sprawa zostanie zamknięta. W takiej sytuacji jurysdykcja w zakresie rozstrzygania co do istoty sprawy przysługuje sądom państwa członkowskiego, do którego dziecko zostało uprowadzone. Jeśli natomiast sąd wyda orzeczenie, które pociąga za sobą powrót dziecka, to orzeczenie jest bezpośrednio uznawane i wykonalne w innym państwie członkowskim pod warunkiem dołączenia do niego zaświadczenia przewidzianego w art. 42 rozporządzenia Bruksela II bis. 

Po więcej szczegółów proceduralnych, treść Konwencji i Ustawy, a także wzór samego wniosku, odsyłam na stronę Ministerstwa Sprawiedliwości

https://arch-bip.ms.gov.pl/pl/ministerstwo/wspolpraca-miedzynarodowa/konwencja-haska-dot-uprowadzenia-dziecka/

 

Alienacja rodzicielska. Czy art. 207 § 1 k.k. (znęcanie) oraz powództwo o naruszenie dóbr osobistych mogą być skutecznym orężem?

Alienacja rodzicielska zatacza coraz większe kręgi w rodzinach, gdzie rodzice żyją osobno, a dzieci pozostają pod pieczą jednego z nich. Zjawisko to polega na tym, że rodzic, pod którego pieczą znajduje się małoletnie dziecko, uniemożliwia/ blokuje kontakty z drugim rodzicem. W takiej sytuacji alienowany rodzic szuka dróg faktycznych oraz prawnych, aby egzekwować prawo do kontaktów. Niestety, póki co, ścieżka egzekwowania kontaktów poprzez sąd opiekuńczy w wielu przypadkach nie jest efektywna. Co prawda, uprawniony do kontaktów rodzic może uruchomić procedurę zagrożenia nakazem zapłaty określonej kwoty pieniężnej w przypadku alienacji, ale tajemnicą poliszynela jest, że nawet kumulacja dużych kwot na koncie zobowiązanego rodzica nie robi często na nim żadnego wrażenia. Często też bywa tak, że egzekucja komornicza zasądzonych kwot jest bezskuteczna z uwagi na brak składników majątkowych zobowiązanego. Podobnie rzecz wygląda w przypadku postanowień o ograniczeniu władzy rodzicielskiej na podstawie art. 109 krio (alienacja może być podstawą ograniczenia jako nadużywanie władzy rodzicielskiej). Samo postanowienie o ograniczeniu niczego nie zmienia w faktycznym stanie rzeczy.

Czy rodzic, który jest blokowany w kontaktach z dzieckiem, jest absolutnie bezradny wobec wykorzystania opisanych wyżej możliwości i ich bezskuteczności?

Celem niniejszego wpisu jest odpowiedź na pytanie, czy skorzystanie ze środków prawnych na gruncie prawa karnego (art. 207 § 1 k.k.) oraz sięgnięcie po powództwo na podstawie art. 24 kc jest w ogóle możliwe w przypadku alienacji rodzicielskiej i jakie może dać efekty.

Zacznijmy od prawa karnego. Przepis Art. 207 § 1 k.k. typizuje przestępstwo znęcania się. Przypomnijmy jego treść: „Kto znęca się psychicznie nad osobą najbliższą albo nad małoletnim, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. W powszechnej świadomości art. 207 § 1 k.k. kojarzony jest najczęściej z przemocą fizyczną i z tzw. „patologią społeczną” (nie lubię tego określenia). Spróbuję w moim krótkim studium, odsłonić inny aspekt tego pojemnego znaczeniowo przepisu, a mianowicie aspekt przemocy psychicznej i dać odpowiedź, czy czyn/czyny alienacji rodzicielskiej wypełniają znamiona przestępstwa.

Nie jest łatwo zdefiniować pojęcie przemocy czy krzywdzenia psychicznego. Odcienie przemocy psychicznej są zróżnicowane, czasami dość subtelne i niedostrzegalne na pierwszy rzut średnio wrażliwego oka. Przejawem przemocy psychicznej będą najczęściej zachowania naruszające cześć lub godność dziecka, jak np. poniżanie, wyszydzanie, straszenie, ale także zachowania godzące w inne dobra, takie jak: wolność, życie prywatne, rodzinne, tajemnica korespondencji. Ten katalog zachowań nie jest i nie może być zamknięty.  Wyłuskajmy jednak z niego to, co stanowi istotę naszych rozważań, a mianowicie zachowania godzące w życie rodzinne i przenieśmy się z powrotem na niwę art. 207 k.k. Jak wskazuje się w doktrynie i orzecznictwie, znęcanie psychiczne to zachowanie polegające na umyślnym zadawaniu poważnych cierpień moralnych (zob. wyrok SN z 11 lutego 2003 r.13). Mogą to być działania powtarzające się lub jednorazowe, charakteryzujące się intensywnością i rozciągłością w czasie.

A zatem, jeżeli rodzic blokuje bezzasadnie kontakty dziecka z drugim rodzicem w sposób umyślny, w sposób powtarzający się poprzez określony czas, to można wnioskować, że takie zachowanie wypełnia znamiona art. 207 kk? W mojej ocenie można. Dlaczego?

Odpowiedź będzie złożona. Zacznijmy od dobra chronionego przez art. 207 § 1 k.k. Dobrem chronionym co do zasady, jest tutaj dobro całej rodziny (SN z 5.2.1996 r. II KRN 186/95). Można by było w tym miejscu mieć wątpliwość, co do adekwatności 207 § 1 k.k. do opisanej sytuacji faktycznej, ponieważ trudno mówić po rozwodzie/ rozstaniu rodziców o dobru całej rodziny. W tym miejscu warto podkreślić, że nie brak w literaturze i orzecznictwie prawa karnego poglądów odchodzących od przyjęcia za przedmiot ochrony przestępstwa znęcania się kolektywnego dobra wspólnego, jakim jest rodzina, na rzecz indywidualistycznej koncepcji ochrony dóbr osobistych i majątkowych poszczególnych członków rodziny. (SN z 4.3.1987 r., V KRN 39/87, OSNPG 1987, Nr 8, poz. 105; W. Świda „Przestępstwa przeciwko rodzinie s. 539). A zatem, w razie wątpliwości (dyskusyjne, czy uzasadnionych), indywidualistyczna koncepcja ochrony dóbr w rodzinie, powinna je rozwiać.

Drugim ważnym punktem jest wielokrotność zachowania sprawcy. Co prawda Sąd Najwyższy dopuszcza również jednokrotność zachowania, lecz odznaczającego się intensywnością w zadawaniu dolegliwości, jednakże w praktyce alienacji rodzicielskiej będzie szło zazwyczaj o wielokrotne, powtarzające się zachowania, polegające na uniemożliwianiu kontaktów. Ważną częścią oceny zachowania sprawcy (w tym przypadku rodzica, który uniemożliwia kontakty), będzie to, że o uznaniu za znęcanie się decyduje ocena obiektywna, nie zaś subiektywne odczucie pokrzywdzonego. Oznacza to, że o przyjęciu znęcania się rozstrzygają społecznie akceptowane wartości , nie zaś subiektywne odczucie pokrzywdzonego. W praktyce objawi się to tym, że nawet jeżeli dziecko nie odczuwa cierpienia psychicznego z powodu alienacji rodzicielskiej (może być wystarczająco zmanipulowane), nie oznacza to, że nie możemy mówić w tym przypadku o przestępstwie znęcania. Warto jeszcze dodać w punkcie dotyczącym zachowania sprawcy, że argumentacja zostaje wzmocniona, gdy alienacja rodzicielska polega na zachowaniu nielegalnym objawiającym się w postaci nieegzekwowania postanowień sądu opiekuńczego.

Trzecim punktem jest to, iż od strony przedmiotowej przyjmuje się, że znęcanie określone w art. 207 § 1 k.k. jest przestępstwem umyślnym. Pytanie, na które warto sobie odpowiedzieć w kontekście naszej sytuacji faktycznej, to czy przestępstwo to może być dokonane tylko z zamiarem bezpośrednim. Oznaczałoby to, że celem rodzica uniemożliwiającego kontakty musi być chęć zadania cierpienia ofierze. Tymczasem często jest tak, że celem rodzica jest zadanie cierpienia drugiemu rodzicowi lub wręcz przekonanie, że blokując kontakty działa w imię dobra dziecka. Zdaniem części judykatury, przestępstwo to ma oczywiście umyślny charakter, ale może być również popełnione z zamiarem ewentualnym. Pogląd ten również podzielił swego czasu Sąd Najwyższy, który stwierdził, iż nie można wyłączyć popełnienia przestępstwa 207 k.k. z zamiarem ewentualnym. W takim przypadku niezbędne jest ustalenie na podstawie konkretnych okoliczności, że sprawca, dążąc bezpośrednio do innego celu, jednocześnie godził się na wyrządzenie pokrzywdzonemu dotkliwych przykrości i cierpień (SN 9.6.1976 VI KZP 13/75, OSNKW 1976, Nr. 7-8, poz. 86).

Poza dyskusją zostawiam to, czy alienacja rodzicielska jest formą przemocy psychicznej. Psycholodzy, a także Rzecznik Praw Dziecka są zgodni, że tak. Ja tylko powtórzę za powszechnie dostępnymi źródłami informacji, że efektem alienacji rodzicielskiej mogą być problemy emocjonalne, większa podatność na nałogi, problemy w budowaniu związków intymnych w dorosłym życiu, a nawet choroby psychosomatyczne i psychiczne, a także tendencje samobójcze.

Podsumowując ten blok rozważań, uważam, że alienacja rodzicielska może wypełnić znamiona przestępstwa znęcania z art. 207 § 1 k.k. W dalszej części natomiast warto poruszyć kwestie skuteczności użycia i efektów sięgnięcia po oręż prawa karnego.

Przestępstwo z art. 207 k.k. jest przestępstwem ściganym z urzędu. Podstawą wszczęcia postępowania karnego jest złożenie (przez kogokolwiek) zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Tą osobą może być również alienowany rodzic. Przestępstwo jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. W sprawach o przestępstwa znęcania się może znaleźć zastosowanie art. 51 k.k., zgodnie z którym sąd, uznając za celowe orzeczenie pozbawienia lub ograniczenia praw rodzicielskich lub opiekuńczych w razie popełnienia przestępstwa na szkodę małoletniego, zawiadamia o tym właściwy sąd rodzinny. Skutki zatem, teoretycznie rzecz rozważając, mogą być dotkliwe. W praktyce niewykluczone, że postępowanie może skończyć się jego umorzeniem. W wymiarze psychologicznym daje to jednak efekt określonej presji na rodzicu, który uniemożliwia kontakty, a w konsekwencji stanowić może impuls do zmiany jego zachowania.

Przenieśmy się teraz na obszar prawa cywilnego i koncepcji powództwa o naruszenie dóbr osobistych.

Przez wiele lat sądy odmawiały uznania krzywdzenia psychicznego za naruszenie dóbr osobistych. Dotyczyło to również alienacji rodzicielskiej. W tej sprawie nastąpił przełom w 2015 roku. Zanim jednak przejdę do szczegółów owego przełomowego wyroku, spróbujmy przeanalizować możliwości, jakie kreuje treść art. 23 i 24 kodeksu cywilnego. Zgodnie z art. 23 k.c., dobra osobiste człowieka pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Jak podkreśla się w doktrynie, Kodeks cywilny nie zawiera definicji dóbr osobistych. Ich katalog jest otwarty, a zatem istnieje wiele dóbr korzystających z ochrony prawnej i wiele praw osobistych chroniących te dobra. Takimi dobrami są m.in. cześć, wizerunek (wymienione wprost w ustawie) czy też życie rodzinne, więź rodziców z dzieckiem (określone w orzecznictwie). A zatem określone bezprawne zachowania również wobec małoletniego, naruszające w.w. dobra mogą więc stanowić podstawę roszczeń cywilnoprawnych. Powołajmy się w tym miejscu na treść art. 24 § 1 k.c. , który stanowi, że ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać
zaniechania tego działania, usunięcia jego skutków, zadośćuczynienia pieniężnego lub
zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. W kontekście alienacji rodzicielskiej, w relacji rodzic – dziecko, problem bezprawności wydaje się nie nastręczać trudności w dowodzeniu. Trudno bowiem kreślić granicę bezprawności władzą rodzicielską. Przeciwnie, uniemożliwianie kontaktów z drugim rodzicem nie jest atrybutem władzy rodzicielskiej, lecz jej nadużyciem, czyli nieprawidłowym jej wykonywaniem. Granice wykonywania uprawnień i obowiązków rodzicielskich określa art. 95 § 3 k.r.o., który stanowi, iż władza rodzicielska powinna być wykonywana tak, jak tego wymaga dobro dziecka i interes społeczny.
Przesłanka dobra dziecka jest tutaj nadrzędna, a oczywiste jest, że alienacja rodzicielska wymierzona jest w swych ostatecznych skutkach w dobro dziecka. W skorzystaniu jednak z powództwa o naruszenie dóbr osobistych w postaci więzi rodzinnej przez dziecko przeciwko rodzicowi stoją kwestie proceduralne. W przypadku małoletniego, którego dobra osobiste zostały naruszone, jego reprezentacja w postępowaniu cywilnym należy oczywiście do jego przedstawicieli ustawowych (rodzic, opiekun prawny). W przypadku zaś, gdy naruszycielem tych dóbr jest któryś z rodziców, pojawia się konflikt interesów, który — na gruncie art. 98 § 3 k.r.o. — uniemożliwia reprezentację dziecka przez drugiego z rodziców. W takiej zaś sytuacji, Sąd Najwyższy nakazuje powołanie kuratora do reprezentacji małoletniego w tym konkretnym postępowaniu. Taka procedura nie jest niemożliwa, chociaż mogłaby mieć charakter precedensowy. Przyznam, że nie mam wiedzy, czy podobne postępowanie miało już miejsce w Polsce. W tym miejscu proponuję jednak spojrzeć na treść przełomowego wyroku, o którym wspomniałam wcześniej. Sprawa dotyczyła alienacji rodzicielskiej, ale powodem w postępowaniu nie było dziecko reprezentowane przez rodzica, tylko sam alienowany rodzic, w tym przypadku ojciec dwóch córek. Ojciec wygrał w I instancji i sąd uznał powództwo w całości, zasądzając od pozwanej matki na rzecz powoda kwotę 43.850 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Matka nie zgodziła się z wyrokiem sądu I instancji i sąd apelacyjny zmienił wyrok, uznając powództwo w części, tj. w kwocie 5.000 zł. Najistotniejsze w omawianym wyroku jest jednak to, że sąd uznał zerwanie kontaktów rodzica z dziećmi za naruszenie dóbr osobistych. W uzasadnieniu możemy przeczytać : „W tym stanie rzeczy należało przyjąć, ze w okresie wyznaczonym przez zakreślone w pozwie ramy czasowe (od lutego 2009 r. do 15 lutego 2010 r.), pozwana godziła w dobro osobiste powoda w postaci łączącej go z córkami więzi uczuciowej ograniczając kontakty osobiste powoda z dziećmi, a także kontakty realizowane telefonicznie i przy wykorzystaniu elektronicznych form komunikacji doprowadzając do całkowitego zerwania tych kontaktów. Na skutek zerwania kontaktów z córkami powód doznał w analizowanym okresie krzywdy, bólu i cierpień emocjonalnych.” (Sąd Apelacyjny w Gdańsku, Sygnatura akt: I ACa 202/15). Polecam szczegółową lekturę tego wyroku. Otworzył on niewątpliwie drogę do dochodzenia naruszenia dóbr osobistych rozumianych jako więź rodzinna w przypadku alienacji rodzicielskiej.

Podsumowanie.

Obydwa środki prawne stanowią alternatywę dla stosownych postanowień sądu opiekuńczego. Na drodze efektywnego ich zastosowania stać mogą nie tyle ograniczenia prawne, co precedensowe użycie tych środków i powszechna mentalność, w której nie mieści się alienacja rodzicielska jako jedna z postaci przemocy psychicznej. Niestety, ale nadal zbyt mało się mówi o tym, czym rzeczywiście jest nieuzasadnione blokowanie kontaktów dziecka z rodzicem i jakie opłakane skutki może to nieść w przyszłości, przede wszystkim dla dziecka. Warto w mojej ocenie sięgać po wszystkie środki prawne w przypadku rodzica alienowanego, aby poprzez ich kumulację zastosowaną wobec naruszyciela, wymóc na tymże zmianę zachowania, ocalić więź rodzinną, a przede wszystkim zdrowie psychiczne dziecka.

Bieg terminów procesowych w sprawach rodzinnych w czasie Covid-19

Sprawy rodzinne są procedowane według kodeksu postępowania cywilnego, a czas epidemii przyniósł kilka uregulowań dotyczący biegu terminów sądowych i procesowych, które spowodowały pewien chaos informacyjny. Z punktu widzenia klientów bardzo ważna jest odpowiedź na pytanie, kiedy i jakie terminy uległy zawieszeniu, a co ważniejsze na obecną chwilę, kiedy nastąpi ich odwieszenie. Spróbujmy nieco uporządkować chronologię aktów prawnych oraz strumień płynących z nich informacji.

Na początek mały słowniczek, który pozwoli nam zrozumieć temat. Przez termin procesowy należy rozumieć pewien okres, w którym ma być lub może być podjęta czynność procesowa wywołująca określone skutki procesowe. Terminy procesowe mogą być terminami ustawowymi, sądowymi lub umownymi. Użyte zaś w art. 15 zzs ustawy z dnia 2 marca 2020 r . o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. poz. 374) sformułowanie „terminy procesowe i sądowe” na potrzeby postępowania cywilnego rozumieć należy jako wszelkie terminy procesowe.

Z uwagi na ograniczenie pracy sądów i problemy z doręczeniami pism, pierwsza nowela tarczy antykryzowej wprowadziła z dniem 31 marca 2020 r. generalną zasadę zawieszenia terminów sądowych i procesowych. Jednakże 18 kwietnia 2020 r. , czyli w dniu wejścia w życie tarczy antykryzysowej 2.0., wprowadzono fakultatywną możliwość odstąpienia przez sąd od generalnej zasady wstrzymującej bieg terminów sądowych (art. 15 zzs ust.4). O ile zasada zawieszenia terminów z 31 marca została odpowiednio nagłośniona w przestrzeni publicznej, o tyle zmiana z 18 kwietnia nie zyskała już tak dużej uwagi mediów. To zaś spowodowało, że niektórzy klienci byli bardzo zdziwieni, kiedy otrzymali pismo z sądu informujące, że w ich sprawie bieg terminów procesowych nie ulega wstrzymaniu ani zawieszeniu. Sąd mógł podjąć taką decyzję, jeżeli wymagał tego interes publiczny lub ważny interes strony. W rezultacie klient został zobowiązany do dokonania czynności w wyznaczonym terminie, a w przypadku zarządzenia biegu terminu następują skutki, które ustawa wiąże z upływem terminu. 

Następnie kolejna ustawa, która weszła w życie z dniem 16 maja 2020 r., nie pozostawia wątpliwości, że wznowienie biegu terminów w postępowaniach następuje po upływie 7 dni od dnia jej wejścia w życie. Policzmy to razem. 16 maja (dzień wejścia w życie) plus 7 dni oznacza, że dzień wznowienia terminów wypada w sobotę 23 maja. Nie kończymy jednak na tym arytmetyki. Należy dodatkowo uwzględnić treść art. 115 kodeksu cywilnego, który stanowi, że jeżeli koniec terminu do wykonania czynności przypada na dzień uznany ustawowo za wolny od pracy lub na sobotę, termin upływa następnego dnia, który nie jest dniem wolnym od pracy ani sobotą. A zatem bieg terminów w postępowaniach cywilnych co do zasady zostaje wznowiony w poniedziałek 25 maja 2020 r. Koniec zadania.

A zatem terminy „były zamrożone” od 31 marca do 25 maja 2020 r. W niektórych sprawach jednak, sąd mógł podjąć decyzję, że bieg terminu nie ulega wstrzymaniu ani zawieszeniu.




Kontakty dziecka z rodzicami w czasie epidemii Covid-19

Od kilku tygodni nasilają się problemy rodziców z realizacją prawa do kontaktów z dziećmi. Temat był trudny również przed czasem epidemii, jednakże w obecnym czasie doszły niespodziewane czynniki stawiające najczęściej ojców dzieci w sytuacji braku lub znacznego ograniczenia kontaktów. Do owych czynników należą z jednej strony strach jednego z rodziców przed zarażeniem dziecka, co mogłoby skutkować zagrożeniem zdrowia dla samego dziecka lub członków rodziny, a z drugiej strony często złośliwość jednego z rodziców, który wykorzystuje ogólną sytuację jako pretekst do blokowania kontaktów z dzieckiem. Trudno odmówić racji tym z rodziców, którzy po prostu boją się o zdrowie całej rodziny i wobec ogólnych zaleceń mających zastosowanie do całego społeczeństwa o ograniczenie relacji międzyludzkich, po prostu się do nich stosują. Jednocześnie trudno również dziwić się rodzicom, którzy przestrzegając wszelkich zasad bezpieczeństwa (na przykład mieszkają sami i pracują z domu), są obiektywnie rzecz biorąc, niesprawiedliwie alienowani. Warto w związku z tym przeanalizować nieco bardziej szczegółowo oficjalne stanowisko Ministerstwa Sprawiedliwości z dnia 3 kwietnia b.r. w tej sprawie oraz możliwości prawne rodziców.

Ministerstwo Sprawiedliwości odnosząc się do zaistniałego problemu podkreśliło że obowiązują wszystkie postanowienia sądów w zakresie realizacji prawa do kontaktów. W mocy pozostają zarówno postanowienia prawomocne, jak i nieprawomocne, lecz natychmiast wykonalne, wydane w trybie zabezpieczenia. Brak realizacji tych postanowień może prowadzić do wszczęcia odpowiedniego postępowania, a następnie nakazania zapłaty określonej sumy pieniężnej na podstawie przepisów art. 59815 , art.59816 i art. 59822  Kodeksu postępowania cywilnego. Odmowa zaś wykonania orzeczenia sądu może wynikać jedynie z zakazów, wynikających z zastosowanej kwarantanny.

Z powyższego wynika, że jedynym powodem braku lub ograniczenia kontaktów z dzieckiem może być fakt, iż rodzic uprawniony do kontaktów znajduje się w kwarantannie. Jeżeli nie ma takiego powodu, ograniczenie kontaktu z dzieckiem może skutkować wszczęciem na wniosek postępowania o wykonanie orzeczeń dotyczących kontaktów rodziców z dzieckiem. Postępowanie jest dwuetapowe. Pierwszy etap reguluje art. 59815 § 1 K.p.c., zgodnie z którym, jeżeli osoba, pod której pieczą dziecko pozostaje, nie wykonuje albo niewłaściwie wykonuje obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy, uwzględniając sytuację majątkową tej osoby, (1) zagrozi jej nakazaniem zapłaty na rzecz osoby uprawnionej do kontaktu z dzieckiem oznaczonej sumy pieniężnej za każde naruszenie obowiązku. Drugi etap reguluje art. 59816 § 1 K.p.c., który stanowi, że jeżeli osoba, której sąd opiekuńczy zagroził nakazaniem zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej, nie wypełnia nadal swego obowiązku, (2) sąd opiekuńczy nakazuje jej zapłatę należnej sumy pieniężnej, ustalając jej wysokość stosownie do liczby naruszeń. W wyjątkowych wypadkach sąd może zmienić wysokość sumy pieniężnej ze względu na zmianę okoliczności.

Warto w tym miejscu podkreślić, że wszelkie możliwe rozwiązania w sytuacji ograniczenia/zmiany kontaktu powinny kierować się nadrzędną zasadą dobra dziecka.

Rozważmy zatem sytuację, gdy rodzic nie jest w kwarantannie, a tymczasem druga strona odmawia wykonania prawa do kontaktów

Formalnie rzecz biorąc, zgodnie również ze stanowiskiem MS, zobligowany rodzic nie ma prawa odmówić kontaktu. Zalecam jednak, aby rodzice wspólnie i polubownie uzgodnili sposób wykonywania kontaktów w czasie pandemii, pomimo wcześniej ustalonej formy. Takie działanie doprowadzi do zmiany formy, a nie spowoduje zablokowania kontaktów. Zarówno Konwencja dotycząca kontaktów z dziećmi (ustawa z 23 kwietnia 2009 r. o ratyfikacji Konwencji w sprawie kontaktów z dziećmi, sporządzonej w Strasburgu 15 maja 2003 r. , Dz.U. Nr 68, poz. 576) , jak i art. 113 § 2 k.r.o. określają szeroko pojęcie „kontakty”. Oznacza ono nie tylko bezpośrednie porozumiewanie się z dzieckiem (osobiste spotkania zarówno w miejscu stałego pobytu dziecka jak i poza nim), ale również pośrednie porozumiewanie się tj. utrzymywanie korespondencji – zarówno tradycyjnej, jak i elektronicznej. Co do obowiązującej zasady, pośrednie porozumiewanie się za pomocą środków komunikacji na odległość nie zastępuje, ale uzupełnia kontakty bezpośrednie z dzieckiem. Jednakże istnieją sytuacje, w których kontakt pośredni może i musi zastępować kontakt bezpośredni i osobisty. Naszą konkretną sytuacją jest stan epidemii.

Co jednak, gdy strony nie są w stanie dojść do porozumienia?

Alienowany rodzic może złożyć wniosek o wykonanie orzeczenia dotyczącego kontaktów rodziców z dzieckiem (omówiony powyżej). A zatem jest to żądanie egzekwowania sposobu kontaktów sprzed czasu epidemii bez względu na okoliczności. Wniosek, który w praktyce oznacza wypowiedzenie wojny albo jej kontynuowanie i radziłabym bardzo mocno rozważyć, czy jest on konieczny, biorąc pod uwagę dobro dziecka.

Każda ze stron może złożyć wniosek o zmianę rozstrzygnięcia w sprawie kontaktów, w celu zmiany poprzedniego orzeczenia i dostosowania go do aktualnej sytuacji. Wniosek o zmianę postanowienia w sprawie ustalenia kontaktów z dzieckiem zmierzający do zakazania kontaktów jest mocno ryzykowny, chociaż dobrze uargumentowany nie jest niemożliwy. Wniosek o zmianę może obejmować również wniosek o zabezpieczenie kontaktów na czas postępowania. Dodatkowo warto żądać uregulowania zaległych kontaktów w myśl zasady, że kontakty które nie doszły do skutku, powinny zostać „odrobione” w przyszłości. Wniosek o zmianę rozstrzygnięcia, może okazać się jedyną drogą działania, a w przypadku rodzica, który blokuje kontakty z ważnych przyczyn może okazać się również zabezpieczeniem przed ruchem rodzica alienowanego w postaci wniosku o wykonanie orzeczenia.

Jednakże rozpatrzenie wniosku w czasie ograniczonej działalności sądów może okazać dosyć trudne. Z art. 579 k.p.c. wynika, że postanowienia w sprawach o ustalenie, ograniczenie albo zakazanie kontaktów z dzieckiem mogą być wydane tylko po przeprowadzeniu rozprawy. Trudno w obecnej sytuacji odpowiedzieć na pytanie, czy sąd wyznaczy rozprawę. Natomiast jeżeli wniosek zawiera żądanie udzielenia zabezpieczenia przez tymczasową regulację kontaktów rodzica z dzieckiem na czas trwania postępowania, to żądanie to musi być rozpoznane w trybie pilnym, również po przeprowadzeniu rozprawy (art. 7561 k.p.c.) z tym, że w konkretnym stanie faktycznym mogą zostać zakwalifikowane jako wypadki niecierpiące zwłoki (zagrożenie dobra dziecka) i sąd rozpoznaje wówczas wniosek na posiedzeniu niejawnym. Teoretycznie zatem samo żądanie zabezpieczenia powinno być rozpoznane w terminie 7 dni (termin instrukcyjny) na rozprawie, jednakże w przypadku zagrożenia dobra dziecka również na posiedzeniu niejawnym. W sukurs alienowanym rodzicom idzie art. 92 tzw. tarczy antykryzysowej (2.0) i  stwarza wreszcie możliwość reagowania w sytuacjach, gdy z powodu sporu rodzice nie są w stanie osiągnąć porozumienia w przedmiocie zmiany sposobu odbywania kontaktów. Wniosek o zabezpieczenie złożony w czasie epidemii sąd może rozpoznać także na posiedzeniu  niejawnym, bez konieczności wyznaczania rozprawy. 

Na koniec kilka słów o podmiotowości dziecka w całym postępowaniu.

Nie bez powodu naczelną zasadą prawa rodzinnego jest dobro dziecka. Oznacza ona, że podmiotem postępowań jest dziecko. Prawo do kontaktów, określane jako prawo do kontaktów rodzica z dzieckiem, powinno właściwie brzmieć jako prawo dziecka do kontaktów z rodzicem. Należy to prawo z całym szacunkiem respektować i ograniczać tylko wówczas, gdy rzeczywiście zagraża zdrowiu lub życiu dziecka. Wszelkie animozje między rodzicami powinny być bezwzględnie wyciszone, tak aby dziecko mogło realizować swoje prawa.

Introduce Yourself (Example Post)

This is an example post, originally published as part of Blogging University. Enroll in one of our ten programs, and start your blog right.

You’re going to publish a post today. Don’t worry about how your blog looks. Don’t worry if you haven’t given it a name yet, or you’re feeling overwhelmed. Just click the “New Post” button, and tell us why you’re here.

Why do this?

  • Because it gives new readers context. What are you about? Why should they read your blog?
  • Because it will help you focus your own ideas about your blog and what you’d like to do with it.

The post can be short or long, a personal intro to your life or a bloggy mission statement, a manifesto for the future or a simple outline of your the types of things you hope to publish.

To help you get started, here are a few questions:

  • Why are you blogging publicly, rather than keeping a personal journal?
  • What topics do you think you’ll write about?
  • Who would you love to connect with via your blog?
  • If you blog successfully throughout the next year, what would you hope to have accomplished?

You’re not locked into any of this; one of the wonderful things about blogs is how they constantly evolve as we learn, grow, and interact with one another — but it’s good to know where and why you started, and articulating your goals may just give you a few other post ideas.

Can’t think how to get started? Just write the first thing that pops into your head. Anne Lamott, author of a book on writing we love, says that you need to give yourself permission to write a “crappy first draft”. Anne makes a great point — just start writing, and worry about editing it later.

When you’re ready to publish, give your post three to five tags that describe your blog’s focus — writing, photography, fiction, parenting, food, cars, movies, sports, whatever. These tags will help others who care about your topics find you in the Reader. Make sure one of the tags is “zerotohero,” so other new bloggers can find you, too.